1931
Urodziłam się pod koniec września ze związku Marii Gawor z Zygmuntem Kliszewskim na Zielonej w Dąbrowie Górniczej (Zagłębie Dąbrowskie) - według tradycji chińskiej.
Wydarzenie w Polsce: 24.05 w Raszynie została uruchomiona na częstotliwości 227 kHz najsilniejsza w Europie polska stacja radiowa długofalowa, obejmująca swym zasięgiem całą Polskę - i nie tylko (nadajnik 120 kW).
1932
Urodziłam się 26.06 na Zielonej w Dąbrowie Górniczej.
Wydarzenia w Polsce: liczne strajki górników w Zagłębiu Dąbrowskim (nielimitowany czas pracy, niskie płace). Właścicielem kopalń był wówczas Reden (Austriak).
Janusz Kusociński (zamordowany przez Niemców w 1939 r. w Palmirach k. Warszawy)) zdobywa Złoty Medal na Olimpiadzie w Los Angeles w biegu na 10 km.
1936
Zaczynam chodzić razem z Januszem do Ochronki przy Domu Kultury w Ząbkowicach Będzińskich.
1939
Niemcy napadają na Polskę.
Ojciec oddaje rower dla wojska i idzie na wojnę.
1940
1945
1950
1954
1956
1961
1963
1964
1966
1971
1975
1976
1980
1981
1982
1984
1986
1992
2002
2009
2013
piątek, 16 sierpnia 2019
Nasze najbliższe korzenie
MATKA: Maria Wiktoria Kliszewska z d. Gawor ur. 6.08.1909 r. w Dąbrowie Górniczej. Pochowana na cmentarzu w Dąbrowie Górniczej.
Mając 7 lat straciła matkę. Ojciec zupełnie się nią nie zajmował. Skończyła kilka klas Szkoły Powszechnej. Gdy osiągnęła wiek dojrzały pracowała jako pracownica fizyczna na kopalni dopóki nie związała się z Zygmuntem. W sierpniu 1982 r. popełniła samobójstwo. Miała początki Alzheimera.
Matka matki: Józefa Mitka (zmarła 14.07.1917 r., gdy matka miała 8 lat w Tworkach - Pruszków k. Warszawy. Pochowana w Będzinie.
Babka matki: Balbina Mitka (zmarła 16.01. 1945 r., mając prawie 100 lat). Żona Pawła Mitka. Miała dom w Będzinie - Ksawera, ul. Cynkowa 16, który po wojnie odziedziczył brat babki Henryk Mitka. Miała 4-ech synów i 3 córki. Znałam jedną z córek Scholastykę Michalak z Będzina i jej dwie córki (syn należący do organizacji podziemnej został zastrzelony przez Niemców podczas wojny) oraz Stanisława Mitka z Wilanowa (przed wojną "granatowy"), jego żonę, córkę i syna.
Mam zdjęcie najmłodszego jej syna Józefa Mitka, który w wieku 9 lat opuścił dom rodzinny i po latach pokazał się rodzinie tylko raz, rozdawszy zdjęcia, już jako aktor teatru w Toruniu. Nie wiadomo co się z nim działo w międzyczasie. Umarł młodo 7.06.1923 r. w Toruniu. Miał córkę Zofię, która ponoć wyszła za mąż za hr. Zamojskiego.
Ojciec matki: Stanisław Gawor ur. w 1880 r. w Ujejscu (obecnie Dąbrowa Górnicza - Ujejsce), w domu, który do tej pory istnieje (100 lat temu na przeciwko dworu, obecnie na przeciwko kościoła). Mieszkają w nim potomkowie Gadomskich, bo ojciec dziadka przepił go. Pracował we dworze, więc uważany był za świetną partię. Moją prababkę Wiktorię zmuszono do zamążpójścia (uciekła w dniu ślubu, ale ją znaleziono). Opiekowałam się jej grobem na cmentarzu w Ząbkowicach Będzińskich - obecnie dzielnicy Dąbrowy Górniczej - jeszcze dość długo po wojnie. Jego ciotka chciała go wykształcić na księdza. Ukończył Szkołę Realną w Sosnowcu - Sielce (jej kontynuacją jest - jedna z najlepszych - Szkoła Ogólnokształcąca im. Staszica). Uczniowie Szkoły Realnej odbywali praktyki w pobliskim Zakładzie Włókienniczym , gdzie w nowoczesnej pralnio-prasowalni pracowała Józefa Mitka i chyba tam ją poznał dziadek. Właściciel austriacki Dietle przygotowywał własny wyższy personel techniczny dla swojego Zakładu.
Był zawziętym antyklerykałem (nie pozwalał swojej córce chodzić do kościoła) i był zwolennikiem Polskiego Kościoła Narodowego. Pracował chyba w jakimś banku. Ponadto zarabiał pisaniem ludziom podań i próśb (analfabetyzm był wtedy powszechny). I....szukał po okolicznych lasach skarbów! Miał różne różdżki i wahadełka - niektóre z metali szlachetnych. Matka sprzedała je podczas okupacji niemieckiej, żeby kupić żywność na czarnym rynku. Miał młodszą córkę Amelię, która zmarła w niemowlęctwie. Ożenił się powtórnie, ale druga żona go rzuciła i zamieszkała w Łodzi. Mieszkał do aresztowania go przez gestapo przed Świętami Wielkanocnymi w 1942 r. na ul. Zielonej w Dąbrowie Górniczej, gdzie JA się urodziłam 26.06.1932 r. Z więzienia w Mysłowicach, z którego napisał list prosząc o przysłanie ciepłej odzieży, został przewieziony do Auschwitz (Oświęcim) i tam wkrótce rozstrzelany.
OJCIEC: Zygmunt Tomasz Kliszewski ur. 1.05. 1909 r. w Dąbrowie Górniczej. Zmarł na początku grudnia 1981 r. w Bytomiu. Pochowany na cmentarzu w Dąbrowie Górniczej.
Ukończył siedmioklasową Szkołę Powszechną w Dąbrowie Górniczej i należał do Związku Strzeleckiego paramilitarnej organizacji powstałej po I wojnie Światowej. Mam jego portret w mundurze.
W okresie międzywojennym był malarzem pokojowym jak jego ojciec. Z matką malował też szyldy. Chyba i w latach międzywojennych istniało coś w rodzaju samozatrudnienia, bo mam dokumenty wysłane do urzędu, w których ojciec wymienia posiadane narzędzia do wykonywania prac malarskich. Potem imał się różnych zawodów w zależności od możliwości. Podczas okupacji niemieckiej (od 1942 r. do końca wojny) był kominiarzem. Po powrocie z kampanii wrześniowej ukrywał się, żeby nie być wywiezionym na roboty do Niemiec. Po wojnie był malarzem, szklarzem i w końcu górnikiem strzałowym na przodku w kopalni Miechowice (Bytom - Miechowice). Od czasów przedwojennych należał do PPS. W wyniku konfliktu ze zwierzchnikiem partyjnym w 1950 r. (rok po zjednoczeniu z PPR) rzucił legitymację partyjną i dlatego "za karę"zaczął pracować jako górnik. Po 25 latach pracy poszedł na emeryturę. Na emeryturze był palaczem w Akademii Medycznej w Zabrzu - Rokitnica. Nigdy nie był u lekarza. Jak zachorował we wrześniu w 1981 r. w grudniu już nie żył. Został pochowany tuż przed wybuchem stanu wojennego na cmentarzu w Dąbrowie Górniczej.
Matka ojca: Maria Kliszewska z d. Bielawska urodziła się gdzieś w okolicy Kielc. Zmarła ok. 1974 r. w wieku 96 lat. Pochowana na cmentarzu w Dąbrowie Górniczej.
Była córką powstańca styczniowego wywiezionego na Syberię. który po 50 latach przez 2 lata wracał do Polski, żeby odnaleźć rodzinę i umrzeć na ojczystej ziemi. Jakiś czas mieszkała z matką, jej drugim mężem i przyrodnią siostrą w Zawierciu. Pewnie szukając lepszego życia znalazła się w Dąbrowie Górniczej, gdzie spotkała Ludwika Kliszewskiego. Byli bardzo biednymi ludźmi, mieszkającymi w biednej dzielnicy Reden (od nazwiska austriackiego właściciela kopalń w Zagłębiu Dąbrowskim) przy ul. Królowej Jadwigi. Dom nie istnieje. Urodziła podobno 12 dzieci, z czego dorosłości dożyło sześcioro: dwie córki i czterech synów.
Ojciec ojca: Ludwik Kliszewski ur. w 1880 r. we wsi Białogon (obecnie dzielnica Kielc). Zmarł w 1942 r. Pochowany na cmentarzu w Dąbrowie Górniczej.
Był jednym z dwóch synów chłopa, który przez niego został zmuszony do szukania pracy, bo gospodarka była zbyt mała, żeby ją dzielić. Udał się do Dąbrowy Górniczej, gdzie pracował dorywczo jako malarz pokojowy.
Po moim urodzeniu się rodzice zamieszkali w Ząbkowicach Będzińskich (obecnie dzielnica Dąbrowy Górniczej) najpierw w domu przy młynie i tu urodził się Janusz w 1934 r, a później w domu pani Szwejowej naprzeciw fabryki chemicznej (Bielowizna), w którym urodzili się Ryszard w 1940 r. i Zygmunt w 1942 r. Domy istnieją, młyn - nie.
Po wojnie rodzice przenieśli się do Bytomia - Miechowice, ul. Kopalniana 46 (później zmieniona na Racjonalizatorów), gdzie 8 sierpnia w 1950 r. przyszła na świat Ewa.
Domy kopalniane i kopalnia nie istnieją.
Ciekawostką jest fakt, że nasi rodzice mieli rzadką grupę krwi B bez czynnika Rh i my - ich dzieci - też. Czyżbyśmy byli kosmitami?
Mając 7 lat straciła matkę. Ojciec zupełnie się nią nie zajmował. Skończyła kilka klas Szkoły Powszechnej. Gdy osiągnęła wiek dojrzały pracowała jako pracownica fizyczna na kopalni dopóki nie związała się z Zygmuntem. W sierpniu 1982 r. popełniła samobójstwo. Miała początki Alzheimera.
Matka matki: Józefa Mitka (zmarła 14.07.1917 r., gdy matka miała 8 lat w Tworkach - Pruszków k. Warszawy. Pochowana w Będzinie.
Babka matki: Balbina Mitka (zmarła 16.01. 1945 r., mając prawie 100 lat). Żona Pawła Mitka. Miała dom w Będzinie - Ksawera, ul. Cynkowa 16, który po wojnie odziedziczył brat babki Henryk Mitka. Miała 4-ech synów i 3 córki. Znałam jedną z córek Scholastykę Michalak z Będzina i jej dwie córki (syn należący do organizacji podziemnej został zastrzelony przez Niemców podczas wojny) oraz Stanisława Mitka z Wilanowa (przed wojną "granatowy"), jego żonę, córkę i syna.
Mam zdjęcie najmłodszego jej syna Józefa Mitka, który w wieku 9 lat opuścił dom rodzinny i po latach pokazał się rodzinie tylko raz, rozdawszy zdjęcia, już jako aktor teatru w Toruniu. Nie wiadomo co się z nim działo w międzyczasie. Umarł młodo 7.06.1923 r. w Toruniu. Miał córkę Zofię, która ponoć wyszła za mąż za hr. Zamojskiego.
Ojciec matki: Stanisław Gawor ur. w 1880 r. w Ujejscu (obecnie Dąbrowa Górnicza - Ujejsce), w domu, który do tej pory istnieje (100 lat temu na przeciwko dworu, obecnie na przeciwko kościoła). Mieszkają w nim potomkowie Gadomskich, bo ojciec dziadka przepił go. Pracował we dworze, więc uważany był za świetną partię. Moją prababkę Wiktorię zmuszono do zamążpójścia (uciekła w dniu ślubu, ale ją znaleziono). Opiekowałam się jej grobem na cmentarzu w Ząbkowicach Będzińskich - obecnie dzielnicy Dąbrowy Górniczej - jeszcze dość długo po wojnie. Jego ciotka chciała go wykształcić na księdza. Ukończył Szkołę Realną w Sosnowcu - Sielce (jej kontynuacją jest - jedna z najlepszych - Szkoła Ogólnokształcąca im. Staszica). Uczniowie Szkoły Realnej odbywali praktyki w pobliskim Zakładzie Włókienniczym , gdzie w nowoczesnej pralnio-prasowalni pracowała Józefa Mitka i chyba tam ją poznał dziadek. Właściciel austriacki Dietle przygotowywał własny wyższy personel techniczny dla swojego Zakładu.
Był zawziętym antyklerykałem (nie pozwalał swojej córce chodzić do kościoła) i był zwolennikiem Polskiego Kościoła Narodowego. Pracował chyba w jakimś banku. Ponadto zarabiał pisaniem ludziom podań i próśb (analfabetyzm był wtedy powszechny). I....szukał po okolicznych lasach skarbów! Miał różne różdżki i wahadełka - niektóre z metali szlachetnych. Matka sprzedała je podczas okupacji niemieckiej, żeby kupić żywność na czarnym rynku. Miał młodszą córkę Amelię, która zmarła w niemowlęctwie. Ożenił się powtórnie, ale druga żona go rzuciła i zamieszkała w Łodzi. Mieszkał do aresztowania go przez gestapo przed Świętami Wielkanocnymi w 1942 r. na ul. Zielonej w Dąbrowie Górniczej, gdzie JA się urodziłam 26.06.1932 r. Z więzienia w Mysłowicach, z którego napisał list prosząc o przysłanie ciepłej odzieży, został przewieziony do Auschwitz (Oświęcim) i tam wkrótce rozstrzelany.
OJCIEC: Zygmunt Tomasz Kliszewski ur. 1.05. 1909 r. w Dąbrowie Górniczej. Zmarł na początku grudnia 1981 r. w Bytomiu. Pochowany na cmentarzu w Dąbrowie Górniczej.
Ukończył siedmioklasową Szkołę Powszechną w Dąbrowie Górniczej i należał do Związku Strzeleckiego paramilitarnej organizacji powstałej po I wojnie Światowej. Mam jego portret w mundurze.
W okresie międzywojennym był malarzem pokojowym jak jego ojciec. Z matką malował też szyldy. Chyba i w latach międzywojennych istniało coś w rodzaju samozatrudnienia, bo mam dokumenty wysłane do urzędu, w których ojciec wymienia posiadane narzędzia do wykonywania prac malarskich. Potem imał się różnych zawodów w zależności od możliwości. Podczas okupacji niemieckiej (od 1942 r. do końca wojny) był kominiarzem. Po powrocie z kampanii wrześniowej ukrywał się, żeby nie być wywiezionym na roboty do Niemiec. Po wojnie był malarzem, szklarzem i w końcu górnikiem strzałowym na przodku w kopalni Miechowice (Bytom - Miechowice). Od czasów przedwojennych należał do PPS. W wyniku konfliktu ze zwierzchnikiem partyjnym w 1950 r. (rok po zjednoczeniu z PPR) rzucił legitymację partyjną i dlatego "za karę"zaczął pracować jako górnik. Po 25 latach pracy poszedł na emeryturę. Na emeryturze był palaczem w Akademii Medycznej w Zabrzu - Rokitnica. Nigdy nie był u lekarza. Jak zachorował we wrześniu w 1981 r. w grudniu już nie żył. Został pochowany tuż przed wybuchem stanu wojennego na cmentarzu w Dąbrowie Górniczej.
Matka ojca: Maria Kliszewska z d. Bielawska urodziła się gdzieś w okolicy Kielc. Zmarła ok. 1974 r. w wieku 96 lat. Pochowana na cmentarzu w Dąbrowie Górniczej.
Była córką powstańca styczniowego wywiezionego na Syberię. który po 50 latach przez 2 lata wracał do Polski, żeby odnaleźć rodzinę i umrzeć na ojczystej ziemi. Jakiś czas mieszkała z matką, jej drugim mężem i przyrodnią siostrą w Zawierciu. Pewnie szukając lepszego życia znalazła się w Dąbrowie Górniczej, gdzie spotkała Ludwika Kliszewskiego. Byli bardzo biednymi ludźmi, mieszkającymi w biednej dzielnicy Reden (od nazwiska austriackiego właściciela kopalń w Zagłębiu Dąbrowskim) przy ul. Królowej Jadwigi. Dom nie istnieje. Urodziła podobno 12 dzieci, z czego dorosłości dożyło sześcioro: dwie córki i czterech synów.
Ojciec ojca: Ludwik Kliszewski ur. w 1880 r. we wsi Białogon (obecnie dzielnica Kielc). Zmarł w 1942 r. Pochowany na cmentarzu w Dąbrowie Górniczej.
Był jednym z dwóch synów chłopa, który przez niego został zmuszony do szukania pracy, bo gospodarka była zbyt mała, żeby ją dzielić. Udał się do Dąbrowy Górniczej, gdzie pracował dorywczo jako malarz pokojowy.
Po moim urodzeniu się rodzice zamieszkali w Ząbkowicach Będzińskich (obecnie dzielnica Dąbrowy Górniczej) najpierw w domu przy młynie i tu urodził się Janusz w 1934 r, a później w domu pani Szwejowej naprzeciw fabryki chemicznej (Bielowizna), w którym urodzili się Ryszard w 1940 r. i Zygmunt w 1942 r. Domy istnieją, młyn - nie.
Po wojnie rodzice przenieśli się do Bytomia - Miechowice, ul. Kopalniana 46 (później zmieniona na Racjonalizatorów), gdzie 8 sierpnia w 1950 r. przyszła na świat Ewa.
Domy kopalniane i kopalnia nie istnieją.
Ciekawostką jest fakt, że nasi rodzice mieli rzadką grupę krwi B bez czynnika Rh i my - ich dzieci - też. Czyżbyśmy byli kosmitami?
Subskrybuj:
Posty (Atom)